Wybierz sam jak masz żyć

Nigdy nie lubiłem zadań typu „Napisz jak powinien żyć współczesny człowiek…stratatata”. Co ja mam niby napisać? Że powinien chodzić do kościoła i czytać książki? Albo żeby wręcz przeciwnie, był ateistą i nie czytał książek?

Tak sobie myślę, że współczesny człowiek powinien żyć według jednej zasady, według własnego uznania. Powinien rozliczać się tylko ze swoim sumieniem, jeśli chce żyć religijnie to ma określone zasady i się do nich stosuje. Jeśli chce być Hedonistą, proszę bardzo! Jest hedonistą i nikt mu nie mówi, że coś robi źle albo że „tak się nie powinno”. Oczywiście można powiedzieć że życie z virtus czyli cnotą jest więcej warte bo wkładasz w nie więcej wysiłku, dbasz o to by zachować umiar całkiem podobne jak w stoicyzmie. Ta filozofia raczej wyklucza konsumpcjonizm, ale za to epikureizm zakłada dążenie do szczęścia, dbanie o własne dobro mniej niż hedonizm, bardziej taki „szczęśliwy stan umysłu”, przynajmniej ja to tak odczuwam.

W takim wypadku nasuwa się jedno pytanie, czy człowiek XXI wieku ma jakąś określoną filozofię według powinien żyć? Nie wydaje mi się. Jasne, w pewnych kręgach kulturowych, Islamie czy Hinduizmie religia i państwo mocno ingerują w styl życia i poglądy ludzi. Dla mnie to jest nie do pomyślenia, żeby idą ulicą widzieć same zamaskowane kobiety, okryte jakimiś wielkimi kocami… Może to kwestia przyzwyczajenia ale pewnie nie jedna osoba nie chce tak żyć, a musi bo żyje w takim kraju gdzie jej się to nakazuje i większość ludzi ma tak wyprane mózgi, że nie potrafią zmienić życia na lepsze i być szczęśliwymi. Chociaż może to jest właśnie ich filozofia życia. Bez wysiłku, razem ze stadem, byle by tylko przeżyć kolejny dzień.

Mniejsze zło

Do napisania tego tekstu zainspirował mnie rozwój kampanii Prezydenckiej w II LO. Chodzi tu oczywiście o jednego z kandydatów, który pojawił się dość nie oczekiwanie w samej końcówce kampanii, zabierając tym samym wyborców pozostałym kandydatom. Jest to postać dobrze znana wszystkim, czyli Darth Vader. Swoją drogą szcun dla tego kto wymyślił całą tą akcję bo jest naprawdę świetna. Można zobaczyć oficjalny fanpage kandydata na Facebooku. W całej szkole można zobaczyć plakaty z hasłami wyborczymi „Ruchome schody na wszystkich pietrach!” oraz takie:

Vader Prezydentem

Vader Prezydentem

Dobre urozmaicenie od i tak nie złych przecież kampanii zwykłych kandydujących. Przedewszystkim trzeba docenić profesiolanizm całej akcji i jej rozmach. Dzisiaj pojawiło się w sieci orędzie Lorda Vadera do narodu, warto zobaczyć:

Niech moc będzie z Tobą!

Nigdy nie wiesz

Teofil Zraszacz ha ha ha

autor: Tomasz Lektorny

Idziemy przez Park Krakowski nagle podchodzi do nas jakiś facet. Tak na oko wiek studenta, długie włosy, czapka, zarost. Sami wiecie jak to się kojarzy i do tego proponuje nam książkę. 10 zł niby nie dużo, ale kto wie co to jest? Dobra, złożyliśmy się niech mu będzie. Dostaliśmy też dedykację oraz podpis autora. Super.

Książka zawiera 15 historii widzianych oczami różnych ludzi, ale zawierające jedną cechę wspólną: dotyczą postaci Teofila Zraszacza. Kilkanaście opisywanych przez kobiety, kilka przez mężczyzn. Ustawione od najkrótszego do najdłuższego. Początek może nie jest zachęcający, ale to co dzieje się w kolejnych opowiadaniach jest naprawdę świetne. Przynajmniej dla mnie, bo nie każdemu się to spodoba. Trzeba mieć pewne specyficzne spojrzenie na świat, ponieważ niektóre opowiadania nie należą do prostych w odbiorze i nie celują w czytelnika typowego. Mi bardzo podobały się praktycznie wszystkie historie, po prostu mnie urzekły i przeczytałem je jednym tchem. Można je porównywać trochę do Paolo Coelho albo do „Buszujący w zbożu”. Całkiem podobne klimaty, choć teofil jest bardziej wyrazistym bohaterem niż większość jakich można spotkać w popularnych powieściach.

Nie wiem co autor ma w głowie ale odpowiada mi to, szczególnie w niektórych momentach gdzie sytuacje są absurdalne a zarazem jakieś takie…magiczne. Idealnie odnosi się do tego cytat z książki:  „jakby przeszedł kilometr w oparach marihuany”.

Jeśli kiedyś spotkacie kogoś kto będzie wam proponował to dzieło, nie wahajcie się. Ja zaryzykowałem, i jestem z tego naprawdę zadowolony. Było wato.

Pochopne wnioski

Po pierwsze, to muszę przeprosić. Zgadza się, przeprosić Pocztę Polską, za to co napisałem wczoraj, o jeden dzień za wcześnie. Chyba, że poczta okazała się naprawdę magicznym miejscem i odpowiedziała na moje wezwanie, jednak mam siłę przebicia. 😉

Do rzeczy. Wczoraj napisałem tekst w którym powiedziałem, że na poczcie kradną i Polska to jedno wielkie bagno. Dzisiaj okazało się, że moja wysłana 31.10 paczka wróciła do mnie. Zawartość jakby nie patrzeć, wartościowa dwa iPody Touch.

Zwykle jestem powściągliwy z wydawaniem opinii, szczególnie negatywnych, ale w tej sytuacji byłem pewny tego co mówię. Miłe zaskoczenie i ogólnie ciekawy dzień.

PS Bardzo miłym zaskoczeniem była też naładowana bateria iPoda Touch 4G będącego w stanie czuwania 29 dni. Wynik jak u pierwszego iPada. Kolejny plus dla Apple.

O Skyfall i męskości

Wreszcie obejrzałem Skyfall. Wiem, że już dawno po premierze ale tak wyszło i wcześniej nie dałem rady. Oczywiście przez tak długi czas nie dało się uniknąć przeczytania recenzji i przy okazji paru spoilerów, ale jakoś udało mi się nie poznać całej fabuły i co ciekawszych akcji.

Myśląc o tym co najbardziej mnie urzekło w tym filmie od razu pojawia się  postać Bonda. Tak, zdecydowanie jest to jeden z lepszych aspektów 23. odsłony przygód agenta 007. Na jej fenomen składa się świetna gra Daniela Craiga oraz ujęcie postaci. Oczywiście można się czepiać, że taki nie Bondowski, że nie fajny ale akurat tutaj idealnie spaja się z klimatem. Po ledwo przeżytej akcji, zaszywa się gdzieś na końcu świata, pije i ogólnie ma depresję. nie spodziewanie jak dotąd Bond staje się człowiekiem, normalnym mężczyzną, który pokazuje że nie jest nieśmiertelny i idealny. Później długo dochodzi do siebie, również w taki ludzki sposób, a nie biega 10 km chwilę po oberwaniu kulką i piciu przez kilka miesięcy.

Ogólnie to cały nowy Bond mi się podobał. Niezłe sceny akcji, jedna nie najgorsza dziewczyna aha i oczywiście Q też jedna z ciekawszych postaci. Widoczki urzekające szczególnie w Szkocji, no cudo po prostu i ten dom tak na pustkowiu przy jeziorze. Mógłbym tam wyjechać na tydzień-dwa.

Nie wypadało by nie wspomnieć o utworze nagranym przez Adele. Klasa sama w sobie, a dodatkowo pozwala jeszcze bardziej się wczuć w ten wyżej wspomniany klimacik.

Po obejrzeniu naszła mnie ochota na przypomnienie sobie dwóch poprzednich części Agenta Jej Królewskiej Mości z Craigiem, Quantum of Solance nie oglądałem a Casino Royal też było niezłe.

Bez przedłużania, zapraszam i polecam, warto.

Jedna z wielu, jedyna na zawsze.

Nie można dobrze zacząć bez pisania o miłości. Akurat wczoraj naszły mnie wieczorne rozmyślania o tym jak to jest z miłością. Oczywiście nie jestem pierwszy w tym temacie i na pewno nie ostatni, ale kiedy większość rozmyśla nad tym co jest miłością ja zawsze zastanawiałem się co do tej jedynej.

Sprawa jest prosta, ktoś ci się podoba, zakochujesz się, żyjecie długo i szczęśliwie albo nie. Głębszy sens ukryty jest jednak w tym co czujesz, bo kiedy ona cię rzuca nie jest to równoznaczne z tym, że przestaniesz ją kochać, że uczucia odejdą, zapomnisz i znajdziesz sobie następną.

Jak zwykle odchodzę od tematu… Sedno tego co chciałem przekazać to miłość, która nawet po nie udanym związku, po wszystkich trudnościach i tak przetrwa. Nie ma dla niej znaczenia ile ma czekać. Nie ma znaczenia, że ona nie chce z Tobą rozmawiać. Ty poprostu czujesz, że nie mógłbyś odpuścić. Jest najważniejszą osobą na świecie. Kiedy o niej myślisz, uśmiechasz się kiedy z nią jesteś nie pamiętasz jak masz na imię. Jasne, można by powiedzieć, że to jest zwykłe zakochanie, nawet zauroczenie. Nie, nie jest. To jest jedyna taka jaką przeżyjesz w życiu. Największa. Następne będą miały tylko jej posmak. A o osobie w której się zakochałeś nigdy nie zapomnisz.

Plener z SIPA – zakątki Krakowa.

Wraz z nadejściem weekendu przyszedł także czas na tradycyjne już wyjście piątkowe. Tym razem jednak miało się ono odbyć pod patronatem organizacji SIPA. Wyszło jak wyszło, frekwencja nie najwyższa, aczkolwiek satysfakcjonująca. Około 14 osób nie przestraszyło się pogody i ruszyło z pl. Inwalidów na Zakrzówek. Byłem tam kilka razy, ale dzisiejsze miejsce to dla mnie nowość.

Muszę przyznać, że miejsce bardzo przypadło mi do gustu. Czułem się tam jak na jednej z Tatrzańskich wypraw, na pewno będzie to jedna z lepszych lokacji na następne wypady. Nie opodal naszej chatki jest fajne wzgórze z ładnym widoczkiem, a podobno jeśli wyjść na jego szczyt można zobaczyć panoramę Krakowa.

Więcej z informacji z wydarzenia na stronie SIPA. Zapraszam na kolejne wypady! 🙂