Not that fast!

Po wzmożonym ruchu widzę, że powiedzieliście o tym miejscu swoim znajomym. Słupki mi się nie mieszczą w statystykach od ilości wejść, kasa z reklam płynie strumieniami na konto, tak że prezes banku dzwonił do mnie wczoraj, bo nie mają gdzie trzymać mojej kasy. Ale ja wam wybaczam. Nie martwcie się, wchodźcie ile chcecie. Klikajcie żeby czytać dalej. Musicie wykazać choć trochę inicjatywy. Czytaj dalej

Reklamy

Wszyscy czekamy

Od godziny próbuję przelać myśli i wszystko inne co zbiera się w mojej głowie do tych internetów. Niestety nie bardzo mi to idzie, nawet moja ostra fanka wyraziła swoje zniecierpliwienie, pozdrawiam :*

Mam nadzieję, że nie będę takim wkurwiającym człowiekiem z jakimi jest mi dane się zadawać. Jakby nie można normalnie podejść do sprawy tylko trzeba od razu się denerwować i… aaaaah ja pierdole.

Czekamy oczywiście na Sylwestra. Plany planami ale mam nadzieję że wyjdzie dobrze i uda mi się zaznać radości zasmakowania ust właścicielki domu, a może nawet czegoś więcej. Za jakąś inną fajną koleżankę też się nie obrażę byle tylko wykazała choć trochę zainteresowania i czułości. Albo wręcz przeciwnie, brutalności.

Dobrze, że będę miał wsparcie ekipy z którą zawsze czuję się dobrze. Co prawda nie całej, bo moje plany zebrania wszystkich zajebistości na jednym sylwestrze nie wypaliły ale i tak nie będzie źle.

Nadal nie wiem czy rodzice do końca wyrazili swoją zgodę na moje wyjście, ale to że jakoś nie protestują to chyba dobry znak.

Własnie ustalam z chłopakami jak zabrać Magiczny Napój, okazuje się że będzie przechowywany w Melinie do mojego przyjazdu. Miejmy nadzieję, że wszystko wypali. W piątek kupiliśmy na tą jedną noc tyle jedzenia i coli, że nam na tydzień wystarczy.

A i najważniejsze, oby ten Sylwester nie był taki jak poprzedni bo rok temu było strasznie.

A u Was jak tam z planami? Wszystko już załatwione?

PS 

Plener z SIPA – zakątki Krakowa.

Wraz z nadejściem weekendu przyszedł także czas na tradycyjne już wyjście piątkowe. Tym razem jednak miało się ono odbyć pod patronatem organizacji SIPA. Wyszło jak wyszło, frekwencja nie najwyższa, aczkolwiek satysfakcjonująca. Około 14 osób nie przestraszyło się pogody i ruszyło z pl. Inwalidów na Zakrzówek. Byłem tam kilka razy, ale dzisiejsze miejsce to dla mnie nowość.

Muszę przyznać, że miejsce bardzo przypadło mi do gustu. Czułem się tam jak na jednej z Tatrzańskich wypraw, na pewno będzie to jedna z lepszych lokacji na następne wypady. Nie opodal naszej chatki jest fajne wzgórze z ładnym widoczkiem, a podobno jeśli wyjść na jego szczyt można zobaczyć panoramę Krakowa.

Więcej z informacji z wydarzenia na stronie SIPA. Zapraszam na kolejne wypady! 🙂