Not that fast!

Po wzmożonym ruchu widzę, że powiedzieliście o tym miejscu swoim znajomym. Słupki mi się nie mieszczą w statystykach od ilości wejść, kasa z reklam płynie strumieniami na konto, tak że prezes banku dzwonił do mnie wczoraj, bo nie mają gdzie trzymać mojej kasy. Ale ja wam wybaczam. Nie martwcie się, wchodźcie ile chcecie. Klikajcie żeby czytać dalej. Musicie wykazać choć trochę inicjatywy.

No brawo. Widzicie jaki przekonujący jestem 🙂

Dzisiaj też nie będzie za dużo, ponieważ jestem aktualnie bardzo zajęty wydawaniem kasy, zarobionej na was i powiększaniem mojej i tak już przeogromnej wiedzy. Chciałem też się trochę rozwinąć kulturowo. Ostatnio często bywam w takiej przyjemnej mieścinie jak Tarnów. Mówią „Tarnów – polski biegun ciepła”. Ja wam powiem, jest nim kiedy się tam pojawiam. Dzisiejsza wizyta była moim charytatywnym występem w międzynarodowej imprezie, czasem trzeba pomagać tym którzy tego potrzebują. Zostałem serdecznie przyjęty  za co wam dziękuje tarnowianie. Zjawię u was ponownie już niedługo, bądźcie cierpliwi.

Co do wywiadu w New York Times, poinformowano mnie, że ukaże się na dniach. Prawdopodobnie kopia zawita też tutaj, poczytacie. Poznacie mnie lepiej. Mam tylko wątpliwości, czy jesteście gotowi na taką dawkę informacji o moim życiu poza światłami fleszy i obiektywem kamery.

Zapewne zastanawiacie się jak udała się impreza u Silvio. Nie będę zaprzeczał, ten człowiek ma fantazję. Muszę się kiedyś jeszcze do niego wybrać. Myślę, że spokojnie może konkurować z Kayne Westem. O, ten to robił imprezy. 200 osób w jego ogromnej willi z tym wszystkim co potrzebne do takich imprez. Spędziłem u niego miesiąc, organizując razem z nim te epickie imprezy. Zapytajcie kogo chcecie ze świata muzyki czy z Hollywood, wszyscy znają imprezy u Kaynego.  Nie ma co ukrywać, byłem tam gwiazdą. Pewnego razu leżeliśmy sobie z Rihanna[ą] w ogrodzie między plantacją winogron i innych roślinek, to było następnego dnia po jednej z takich impreza, na której dawaliśmy czadu śpiewając razem największe przeboje i ona powiedziała mi, że jeśli mam ochotę to chciałaby mnie na swoim najbliższym koncercie w LA, ponieważ nie ma pomysłu na nowe show, a ja zrobiłbym furorę i mówiliby o nas jeszcze długo po tym koncercie. Niestety miałem już wtedy akurat plany więc powiedziałem jej, że chętnie ale jak będzie grała w Polsce następnym razem, a teraz jej to wynagrodzę. Jak, to pewnie przeczytacie pewnie kiedyś w jej biografii, bo na pewno będzie to długo pamiętała.

Dziwi mnie, że jak na fanów kogoś takiego jak ja, nie załapaliście ficzeru jakim są komentarze. Serio, liczyłem że w tej kwestii będę mógł was pochwalić, a tutaj nie pojawił się ANI JEDEN komentarz. Wolałbym od was dziewczyny czasem komentarz zamiast kolejny raz waszych zdjęć i numerów telefonów. Mam ich wystarczająco, a myślę że lepiej do mnie dotrzecie wylewając wszystko o czym myślicie tutaj pod postem w komentarzach, bo jak na razie jest to niszowa opcja i łatwiej się wybić.

Buziaki i do następnego razu. Liczę na wasz odzew! :*

Reklamy

3 thoughts on “Not that fast!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s